Wybierz region

Wybierz miasto

    Barcelona rozbiła w Madrycie Real 3:0.

    Autor: Michał Karpiński

    2005-11-21, Aktualizacja: 2005-11-21 09:46 źródło: Polska Gazeta Wrocławska

    Katalończycy grają w piłkę najpiękniej na świecie, a ich gwiazdy wręcz ośmieszyły Królewskich Tak jednostronnego widowiska nie spodziewał się chyba nikt.

    Katalończycy grają w piłkę najpiękniej na świecie, a ich gwiazdy wręcz ośmieszyły Królewskich



    Tak jednostronnego widowiska nie spodziewał się chyba nikt. Real, naszpikowany galaktycznymi gwiazdami, nie miał absolutnie nic do powiedzenia. Ronaldinho, piłkarz kto wie, czy już nie lepszy
    od legendarnego Pelego, rozegrał bodaj najwspanialszy mecz w życiu


    O genialnym występie Brazylijczyka świadczy wymowne zachowanie madryckiej publiczności. Gra wyszydzanej i nienawidzonej Barcelony może po raz pierwszy w historii została nagrodzona autentycznymi brawami. Dla kibiców w białych szalikach nieważne były sięgające stu lat klubowe animozje. Docenili prawdziwą wirtuozerię rywala, nagradzając burzą oklasków autentycznego króla futbolu, czyli Ronaldinho.

    Jak Maradona
    – Ten moment kariery zapadnie mi w pamięci na długo. Myślę, że spośród piłkarzy Barcelony tylko Diego Maradonę spotkało kiedyś coś podobnego na obcym stadionie. Ucieszył mnie ten aplauz, ale ja chcę przede wszystkim dawać radość sympatykom Barcy – mówił po meczu Ronnie.
    Brazylijczyk oba gole zdobył w drugiej połowie. I oba zagrania przypominały bardziej akcję z gry komputerowej, aniżeli realny futbol. Ronaldinho dostawał piłkę w okolicach połowy boiska, mknął z nią w stronę bramki, a po minięciu kilku rywali technicznym lekkim strzałem wpychał ją do siatki Realu. Najlepszy tego dnia piłkarz Królewskich Iker Casillas po każdej z bramek stał przez kilkadziesiąt sekund jak zaczarowany, nie mogąc pojąć, co się dzieje. Przy trzecim golu machnął ręką, jakby chcąc powiedzieć „to nie ma sensu”.
    – Każdy gracz zespołu miał swój wkład w zwycięstwo, lecz rzeczy, których dokonywał Ronaldinho w drugiej części gry, były po prostu... genialne – chwalił Ronaldinho trener Barcelony Frank Rijkaard.
    Królowie futbolu – bo nie boimy się takiego sformułowania – to jednak nie tylko Ronaldinho. Wspaniały mecz rozegrali środkowy napastnik Samuel Eto'o oraz prawoskrzydłowy Leo Messi. Dla Argentyńczyka umiejscowienie w schemacie taktycznym jednak niewiele znaczy, bo wszędobylski 18-latek pracuje na całym boisku. Pierwsza bramka to zdecydowanie jego zasługa. A jego rajdy trudno było zliczyć.

    Do rekordu zabrakło
    Nie można zapomnieć o świetnie zorganizowanej obronie z Carlesem Puyolem na czele, (tylko raz dała się oszukać – sytuacja Robinho), a także stricte ofensywnej II linii. Fachowcy oceniają, że w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów Barcelonę pokonać będzie mogła jedynie Chelsea.
    Katalończycy, gdyby sprzyjało im więcej szczęścia, mogli pobić rekord strzelecki z sezonu 1973/74, kiedy pokonali Real na jego terenie 5:0. Sobotnia wygrana była w ogóle 14. w historii na Santiago Bernabeu. Ciekawostką jest fakt, że Rijkaard został pierwszym trenerem Barcy, który wygrał w Madrycie dwukrotnie.
    Dzięki sobotniemu zwycięstwu Barca awansowała na pierwsze miejsce w tabeli. Dotychczasowy lider Osasuna zaledwie zremisowała z Getafe 0:0. •


    Real Madryt 0 (0)
    FC Barcelona 3 (1)
    Bramki: Eto’o (16), Ronaldinho 2 (60, 77). Sędziował: I. González.
    Żk: Salgado, Robinho, Pablo Garcia - Deco, Ronaldinho.
    Widzów: 80000.
    Real: Casillas - Salgado, Sergio Ramos, Helguera, Roberto Carlos - Beckham, García (66 Baptista), Zidane - Raúl (63 Guti), Robinho - Ronaldo
    Barcelona: Valdés - Oleguer, Puyol, Edmilson, van Bronchorst - Xavi, Marquez, Deco - Messi (70 Iniesta), Ronaldinho – Eto'o.
    Strzały (celne): 6 (2) - 22 (7)
    Faule: 23 - 14
    Posiadanie piłki: 49% - 51%



    Najpierw bliźniaki, potem klęska
    Spotkanie było pasmem niepowodzeń dla Raula. Kapitan Realu grał fatalnie, a w 63 minucie po beznadziejnym strzale doznał urazu i musiał opuścić boisko. Gdyby strzelił bramkę, z pewnością wykonałby kołyskę na cześć swoich bliźniaków, których jego żona wydała na świat w piątek. Co ciekawe, wszyscy synowie Raula (ma ich już czterech) rodzili się przed meczami z... Barceloną. Po przyjściu na świat pierwszego potomka – Jorge, Królewscy wygrali 2:0, a po urodzinach Hugo – Real zremisował na Nou Camp 0:0.

    Sonda

    Trwają tegoroczne egzaminy dojrzałości. A jak Ty wspominasz swoją maturę?

    • nie byłoby źle, gdyby nie to, że wszyscy dopytywali czy się uczę i niepotrzebnie mnie stresowali (38%)
    • moja matura to najłatwiejszy sprawdzian, jaki miałem w życiu (33%)
    • nie zdawałem matury (16%)
    • to był horror, zadania były trudne i nieadekwatne do tego, co robiliśmy na lekcjach (14%)