Wybierz region

Wybierz miasto

    Grzechy zostały odpuszczone

    Autor: Michał Gigołła

    2005-11-18, Aktualizacja: 2005-11-18 09:41 źródło: Polska Gazeta Wrocławska

    Kościół nadal nie uznaje oławskich objawień. Wybacza jednak wiernym, którzy ufają, że były prawdziwe – Mąż teraz z góry patrzy na nas i z całym niebem się cieszy – mówi Bronisława Domańska, wdowa po ...

    Kościół nadal nie uznaje oławskich objawień. Wybacza jednak wiernym, którzy ufają, że były prawdziwe

    – Mąż teraz z góry patrzy na nas i z całym niebem się cieszy – mówi Bronisława Domańska, wdowa po zmarłym trzy lata temu wizjonerze Kazimierzu

    Wrocławska kuria właśnie przejęła wybudowane przez niego sanktuarium. – Mąż od początku o to zabiegał. Nie budował przecież dla siebie, ale dla Pana Boga, Matki Najświętszej i nieba całego – przekonuje wdowa.
    Okazały kościół, kaplica, dom pielgrzyma, plebania. Wszystko otoczone pięknymi ogrodami. Przy ścieżkach z eleganckiego bruku kilkanaście figurek i pomników. Aż trudno uwierzyć, że ten ogromny kompleks sakralny w krótkim czasie wzniósł zwykły malarz pokojowy z Oławy. Przez dziewiętnaście lat Kazimierz Domański utrzymywał, że objawia mu się Matka Boska.
    Maryja w altance
    Polska pierwszy raz usłyszała o nim w 1983 roku. Akurat pielęgnował pomidory na działce, gdy w altance zobaczył postać Maryi. Poleciła, by uzdrawiał ludzi. Wiadomość szybko nagłośniły media. Odtąd do Oławy zaczęły ściągać setki tysięcy wiernych z kraju i zagranicy. A wizjoner opowiadał im o kolejnych przesłaniach Matki Bożej. Gdy ogłosił, że stojąca w jego altanie figura Maryi płacze krwawymi łzami, na miejscu zjawiła się milicja i... aresztowała posąg. Specjaliści badali krew na różne sposoby, nie mogli jednak dociec, do kogo należy. Figurka wróciła na działkę.
    – Tłumy, które przybywały wtedy do Oławy, sparaliżowały miasto – wspomina jeden z ówczesnych urzędników.
    Wszystko przez Jaruzelskiego
    – Prawdziwe oblężenie Oława przeżyła jednak po wypowiedzi generała Jaruzelskiego – mówi Władysław Jakubowicz, dawny miejski kronikarz. – Powiedział, że w Polsce jest jeszcze wiele ciemnoty, co najlepiej widać właśnie w Oławie. Wtedy, na przekór władzy, wierni ciągnęli tu jeszcze chętniej.
    Kościół pierwsze oficjalne stanowisko w sprawie oławskich objawień zajął w 1986 roku. Biskupi poinformowali, że nie ma podstaw do uznawania wizji Domańskiego za zjawiska nadprzyrodzone. Zaapelowali do wiernych i kapłanów, by nie gromadzili się wokół oławskiego uzdrowiciela. Nie pomogło. W 1999 roku, gdy Domański zalegalizował swoją działalność, zakładając stowarzyszenie, Kościół zareagował bardziej stanowczo. Na tych, którzy zapisali się do organizacji lub choćby przyjmowali u Domańskiego sakramenty święte, kardynał Henryk Gulbinowicz nałożył karę interdyktu. Odtąd nie mogli przyjmować komunii, być rodzicami chrzestnymi, stracili prawo do katolickiego pogrzebu. Kardynał potępił też księży, którzy odprawiali w nielegalnym sanktuarium nabożeństwa.
    Teraz zakonnice
    W wizje Domańskiego nie wierzyły ani władze kościelne, ani świeckie. Wierzyli jednak pielgrzymi, którzy przywozili do Oławy także finansowe dowody swojej wiary. To dzięki nim Domański na początku lat dziewięćdziesiątych wzniósł na peryferiach Oławy budynki sakralne.
    Kilkanaście dni temu Kościół niespodziewanie wyciągnął rękę do powołanej przez Domańskiego organizacji. Bronisława Domańska podpisała z arcybiskupem Marianem Gołębiewskim porozumienie o bezpłatnym przekazaniu kurii wszystkich obiektów. Warunkiem ma być likwidacja potępianego przez Kościół stowarzyszenia.
    – Na razie będzie tu nasz kościół pomocniczy – zapowiada ks. Stanisław Bijak, oławski dziekan.
    Ostateczną decyzję o przyszłości kompleksu wrocławski metropolita ma podjąć za kilka tygodni. – Chcemy, by jeszcze w tym roku powstała tu nowa parafia – zapowiada ks. Stanisław Krzemień, dyrektor wydziału gospodarczego wrocławskiej kurii.
    Nieoficjalnie wiadomo, że w przyszłości w Oławie zamieszkać mają też zakonnice.
    Z Bronisławą Domańską niełatwo się spotkać. – Prowadzenie sanktuarium to nie taka prosta sprawa – wyjaśniają jej współpracownicy. – Właśnie wyjechała do Wrocławia po komunikanty, których księża potrzebują przed kolejną mszą.
    Komunikantów potrzeba jednak coraz mniej, bo i po setkach tysięcy pielgrzymów, którzy za życia Domańskiego odwiedzali Oławę, dziś nie ma już śladu. Większe grupy wiernych gromadzą się tu tylko w czasie świąt maryjnych.
    Domańska jest pewna, że przejęcie przez kurię obiektów wybudowanych przez jej męża to pierwszy i najważniejszy krok w kierunku uznania objawień przez Kościół. – Przyjdzie jeszcze taki czas, że mąż zostanie błogosławionym i świętym. I wiem, że tak się stanie, bo mąż przysyła mi z nieba informacje przez pewną wizjonerkę – mówi.
    Święty Kazimierz?
    W świętość Domańskiego nie wątpi Czesława Ojczyk z Bobowej na Podhalu. Na wieść o przejęciu przez Kościół wybudowanej przez wizjonera świątyni natychmiast przyjechała do Oławy. – Brat Kazimierz przecierpiał swoje w życiu. Walczyła z nim milicja, walczył Kościół. A on przecież ludzi uzdrawiał. Mnie wyleczył z migreny – zapewnia. W moc Domańskiego wierzą też Anna i Józef Górscy z Oławy. Są pewni, że to on uchronił ich córkę przed paraliżem. – Wcześniej, mimo kilkunastu operacji, nie udało się to żadnemu lekarzowi – podkreślają.

    – Jeszcze kiedyś Oława będzie ważniejsza od Częstochowy. To będzie druga Fatima – mówią. Biskupi nadal są pewni, że maryjnych objawień w Oławie nie było. – Nie uznajemy wizji, a jedynie przejmujemy obiekty sakralne, które mogą się nam przydać. Niedługo w okolicy ma powstać nowe osiedle. Dobrze, by wierni mieli blisko do kościoła – mówi ks. Stanisław Krzemień z wrocławskiej kurii. – Choć pewnie do Oławy nadal będą przyjeżdżali pielgrzymi, podczas nabożeństw w nowym kościele nie będziemy wspominali o przeszłości tego miejsca – zapowiada.
    Kościół zniesie jednak kary, jakie sześć lat temu na wiernych i księży przybywających do Oławy nałożył kardynał Gulbinowicz. Wcześniej biskupi wybaczyli też samemu Domańskiemu. Zgodzili się, by mimo interdyktu miał chrześcijański pogrzeb. Podobno przed śmiercią wyraził skruchę.

    Sonda

    Trwają tegoroczne egzaminy dojrzałości. A jak Ty wspominasz swoją maturę?

    • nie byłoby źle, gdyby nie to, że wszyscy dopytywali czy się uczę i niepotrzebnie mnie stresowali (38%)
    • moja matura to najłatwiejszy sprawdzian, jaki miałem w życiu (33%)
    • nie zdawałem matury (16%)
    • to był horror, zadania były trudne i nieadekwatne do tego, co robiliśmy na lekcjach (14%)