Wybierz region

Wybierz miasto

    W berka z fiskusem - Producenci i handlowcy branży budowlanej nie nadążają z zaspokajaniem potrzeb klientów

    Autor: Agata Ałykow (RS, ALKA, ZB)

    2005-11-19, Aktualizacja: 2005-11-19 07:30 źródło: Polska Gazeta Wrocławska

    Kafelki, cement, dachówki znikają ze sklepów jak kamfora. Powód? Rok 2005 jest ostatnim, w którym obowiązuje ulga na remont i modernizację mieszkania Wariactwo – tak właściciele sklepów budowlanych określają ...

    Kafelki, cement, dachówki znikają ze sklepów jak kamfora. Powód? Rok 2005 jest ostatnim, w którym obowiązuje ulga na remont i modernizację mieszkania


    Wariactwo – tak właściciele sklepów budowlanych określają to, co dzieje się na rynku. Tomasz Marcinkowski, szef sprzedaży w składach materiałów budowlanych Budinpol we Wrocławiu mówi, że ostatnio tak dobrze w branży było w ubiegłym roku.
    – Tuż przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Na wieść o podwyżce VAT-u na materiały budowlane mieliśmy mnóstwo klientów. Stawaliśmy wtedy na głowie, żeby zaspokoić ich potrzeby – wspomina handlowiec. – Ale tego, co dzieje się teraz, nie można już nawet nazwać szaleństwem. Jest jeszcze gorzej!


    Przeżywamy istne oblężenie – potwierdza Teresa Fedak z firmy Bud-Tech w Legnicy, handlującej materiałami budowlanymi. – Nie musimy nawet uciekać się do żadnych chwytów reklamowych, aby zdobyć klientów.
    Listy zamówień piętrzą się na biurkach producentów. Ci nie mogą nadążyć z ich realizacją.
    – Bo na wielkie zakupy ruszyły też firmy deweloperskie – przyznaje Tomasz Marcinkowski z wrocławskiego Budinpolu.
    – Zapewne chodzi o to, by klienci, którzy zlecają wykończenie mieszkania pod klucz, mogli przed końcem roku otrzymać fakturę na usługę i odliczyć wydatki od podatku – wyjaśnia Roma Rudkowska, główna księgowa wrocławskiej firmy deweloperskiej Archicom.

    Remontuj się, kto może!
    Klienci na pniu kupują cegły, pustaki ceramiczne, dachówki. To także zasługa dobrej pogody, bo jeszcze można prowadzić prace na otwartej przestrzeni.
    – Prawdopodobnie część klientów kupuje materiały i przetrzymuje je, aby faktycznie zacząć remont w przyszłym roku – dodaje Zbigniew Kulbat, właściciel Bud-Techu.
    W wałbrzyskim centrum budowlanym Sirbud ruch panuje od samego rana.
    – Nie planowałem malowania mieszkania. Ale żona mnie zdopingowała. Zadecydowała możliwość skorzystania z ulgi podatkowej, inaczej wcale bym się za to nie zabrał – przyznaje Kazimierz Wujda ze Szczawna Zdroju.
    Stefan Kasprzak przyjechał do hurtowni z żoną. Odświeżenie łazienki planowali od dawna. Ale gdy uświadomili sobie, że w przyszłym roku nie będzie odpisów, zastanawiają się, czy również nie wymienić okien.
    Obroty w jeleniogórskich sklepach budowlanych w ciągu ostatnich kilku tygodni wzrosły, według właścicieli, o 15-20 proc.
    Marian Samol z Grudzy kupił niedawno dom pod Szklarską Porębą. By zdążyć z remontem przed końcem roku, wziął kredyt. Musi jeszcze znaleźć tanią i dobrą firmę wykonawczą.
    Z tym jednak może być problem. Wykonawcy nie przyjmują zleceń. Dzieje się tak z dwóch przyczyn: boomu budowlanego, związanego z kończącą się ulgą, i braku fachowców, którzy coraz częściej wyjeżdżają za granicę.
    – W ostatnim tygodniu pracę rzuciło pięć osób z ponad osiemdziesięciu, które zatrudniamy – mówi Mirosław Janisz z jeleniogórskiej firmy Budujemy Dom.
    Duża ilość zleceń powoduje też wzrost cen usług fachowców. Inwestorzy często muszą się zgadzać na wyższe stawki, jeśli chcą mieć kafelkarza, murarza czy hydraulika.

    Kto pierwszy, ten lepszy
    Koniec listopada to jednak jeszcze nie szczyt zakupów budowlanych.
    – Ten przyjdzie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem – mówi Katarzyna Rygiel z Cermagu. – Z doświadczenia wiemy, że najwięcej klientów zjawia się w ostatniej chwili.
    Dlatego w tej firmie kafelki, armaturę czy kleje kupić można dziś, a odebrać je za pół roku. Rachunek klient otrzyma jednak przy zapłaceniu za towar i odliczy go od podatku.
    Z zakupami trzeba się jednak spieszyć.
    – Wiemy, że niektórzy producenci szykują podwyżki – przestrzega Tomasz Marcinkowski.
    Jak reagują sklepy na boom remontowy? W Leroy Merlin szykują promocje, w Praktikerze są loterie, a w Castoramie ruszyła akcja kredytowa.
    Z tegorocznym remontem trzeba się, co prawda, spieszyć, ale wygląda na to, że wbrew zapewnieniom Ministerstwa Finansów 2005 rok nie będzie jednak ostatnim z ulgą remontową. Podczas spotkania inwestorów i bankowców Jerzy Polaczek, nowy minister transportu i budownictwa, stwierdził, że są przymiarki do jej ponownego wprowadzenia. Miałaby obowiązywać od 2007 roku.


    Odliczenia remontowe
    Tylko na podstawie tytułu prawnego do lokalu:
    – aktu notarialnego,
    – przydziału mieszkania kwaterunkowego lub zakładowego,
    – umowy użyczenia, najmu, dzierżawy,
    – nabycia spadku, kupna lub darowizny.

    Ile odliczamy
    19 proc. wydatków
    – na remont domu maksymalnie 5, 670 tys. zł przez trzy lata (wydajemy więc 29, 8 tys. zł na całą inwestycję),
    – na remont mieszkania maksymalnie – 4, 725 tys. zł przez trzy lata (na całość 24,8 tys. zł).
    Dolna granica ulgi od wydatku wynosi 567 zł.


    Pytanie do specjalisty
    W poniedziałek od godz. 14 do 15 pod naszym bezpłatnym numerem 0800 570 27
    będzie dyżurował doradca podatkowy Dariusz Kowalewski.
    Można zadawać mu wszelkie pytania dotyczące ulgi na remont i modernizację mieszkania.

    Sonda

    Trwają tegoroczne egzaminy dojrzałości. A jak Ty wspominasz swoją maturę?

    • nie byłoby źle, gdyby nie to, że wszyscy dopytywali czy się uczę i niepotrzebnie mnie stresowali (38%)
    • moja matura to najłatwiejszy sprawdzian, jaki miałem w życiu (33%)
    • nie zdawałem matury (16%)
    • to był horror, zadania były trudne i nieadekwatne do tego, co robiliśmy na lekcjach (14%)