Wybierz region

Wybierz miasto

    Ziemia chce wody

    Autor: Michał Gigołła

    2005-11-16, Aktualizacja: 2005-11-17 07:30 źródło: Polska Gazeta Wrocławska

    W małych miejscowościach już brakuje wody. Rolnicy zaczynają liczyć straty, a nas z pewnością czekają podwyżki cen żywności We Wrocławiu ostatni raz solidnie padało dwa miesiące temu.

    W małych miejscowościach już brakuje wody. Rolnicy zaczynają liczyć straty, a nas z pewnością czekają podwyżki cen żywności
    We Wrocławiu ostatni raz solidnie padało dwa miesiące temu. – W październiku i listopadzie deszczu spadło wyjątkowo mało – informuje Ireneusz Dąbrowski z wrocławskiego biura prognoz Cumulus. – Aby nie było suszy, musiałoby padać przez kilka dni – tłumaczy.
    Na wsiach zaczyna brakować wody. Problemy mają zwłaszcza ci mieszkańcy, u których nie ma jeszcze wodociągów i korzystają z podwórkowych studni. Nie wszystkie są bowiem odpowiednio głębokie.
    – U nas wody już nie ma. Musimy ją przywozić od sąsiadów – opowiada Regina Sochacka z Rębiszowa w gminie Mirsk.

    Susza utrudnia tu życie nie pierwszy raz. Najgorzej było dwa lata temu, kiedy wodę przez pół roku dowożono beczkowozem. Wtedy postanowili, że będą zbierać pieniądze na wodociąg. Mają już 25 tysięcy, ale to ciągle za mało.
    Podobne problemy pojawiają się w Godzinowicach pod Oławą, Ulicy koło Strzelina i Kruszowicach w powiecie oleśnickim.
    Susza daje się też we znaki wałbrzyszanom z ulic Podgórskiej, Wilczej i Świerkowej.
    We wsi Rząśnik pod Świerzawą w poniedziałek trzeba było dowieźć wodę beczkowozem. Cztery tysiące litrów starczyło jednak na krótko. Burmistrz szykuje więc nowe dostawy.
    Wrocławianie mogą być spokojni. – Nie ma ryzyka, że mieszkańcy zostaną bez wody – uspokaja Monika Czarnecka z Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji we Wrocławiu. – Wody rzeczywiście jest mniej, ale jesteśmy przygotowani nawet na najgorsze. W każdej chwili możemy skorzystać z rezerwy w zbiornikach retencyjnych w Otmuchowie i Nysie. Zgromadzonej tam wody wrocławianom wystarczy na rok – dodaje.
    Czarnecka uspokaja, że do wody ze zbiorników retencyjnych nie trzeba będzie dodawać większej ilości chloru czy podobnych substancji. – Ma nawet lepszą jakość od tej, która płynie w rzekach.
    Sucha i ciepła jesień to także straty w rolnictwie. – Ucierpią zwłaszcza rośliny ozime: mogą nie przeżyć mrozów – alarmuje Franciszek Soliński, kierownik wrocławskiego oddziału Dolnosląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego.
    Wiele zależy od zimy. – Jeśli będzie sucha, a do tego mroźna i bezśnieżna, może być bardzo źle – mówi Soliński.
    Straty liczą też działkowcy i sadownicy. – Najmłodsze drzewa wysychają – narzeka Dominik Pochodyła z gospodarstwa sadowniczego w Miliczu.
    Jeśli nadal nie będzie padało, w przyszłym roku będzie znacznie mniej jabłek, a w sklepach z owocami czekają nas spore podwyżki. Zabraknie też truskawek, bo ich plantatorzy ciągle odkładają w czasie nasadzenia.
    – Ziemia jest tak sucha, że nie pomaga nawet podlewanie – wzdycha ciężko Henryk Machynia z ogródków działkowych Szczepin przy ul. Długiej we Wrocławiu.
    – Regularnie monitorujemy stan wód. Poziom tych gruntowych w niektórych miejscach obniżył się już o dwa metry – informuje Józef Rzemień, dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego.
    Są przygotowani, by w każdej chwili pomóc ludziom, którzy zostaną bez wody. Będą dowozić ją beczkowozami z zapasowych, głębinowych źródeł, które istnieją w każdej gminie.
    Rolnikom na razie pomóc nie można. – Podobna susza wystąpiła latem 2003 roku. Jeśli będzie się powtarzać, będziemy musieli wybudować tzw. deszczownie, czyli specjalne źródła wód głębinowych, tworzone z myślą o nawadnianiu pól. Buduje się je w krajach, które szczególnie często nawiedza susza. U nas na razie ich nie ma.

    Wodę badamy cały czas. Nawet jeśli będziemy korzystać z rezerwowych źródeł, mieszkańcy mogą być pewni, że jest czysta – mówi Ilona Szlag z laboratorium wrocławskich wodociągów
    Tak suchej ziemi nie było od lat. Nie pomaga nawet podlewanie. Jedynym lekarstwem byłyby dwa deszczowe tygodnie – mówi działkowiec Henryk Machynia

    Najgorzej na Podkarpaciu
    Najwięcej problemów jesienna susza sprawia na Podkarpaciu i Podhalu. Płoną tam torfowiska, a w lasach ogłoszono stan zagrożenia pożarowego. Na Lubelszczyźnie brak opadów doskwiera od połowy sierpnia. Bardzo niskie poziomy wód podziemnych meteorolodzy odnotowali też w Elblągu, Kielcach, Łodzi i Koszalinie.

    Woda czeka w zbiornikach
    Gdyby studnie wyschły całkowicie, dolnoślązacy będą mogli skorzystać z wody zgromadzonej w kilku zbiornikach retencyjnych, m.in. w Nysie i Otmuchowie, Mietkowie Dobromierzu i Bukówce. Czeka w nich prawie 80 milionów metrów sześciennych wody. Wrocławianie w ciągu doby zużywają średnio 140 tysięcy metrów sześciennych.

    Płoną lasy
    Rękę na pulsie muszą trzymać leśnicy. W okolicach Wałbrzycha w tym miesiącu spłonęło już prawie sześć hektarów lasów. – Deszczu jest bardzo mało, a ściółka wysycha błyskawicznie.– mówi nadleśniczy Gabriel Grobelny.

    Popada zimą i wiosną
    Jerzy Kucharski geograf i ekolog
    W naszym klimacie może się zdarzyć, że rok po powodzi tysiąclecia w Odrze zabraknie wody. Wiosna była w tym roku w miarę wilgotna, podobnie początek lata. Susza na dobre rozpoczęła się pod koniec sierpnia. Przewiduję długą i bardzo deszczową wiosnę, która powinna zrekompensować przyrodzie niedobór wody.

    Sonda

    Trwają tegoroczne egzaminy dojrzałości. A jak Ty wspominasz swoją maturę?

    • nie byłoby źle, gdyby nie to, że wszyscy dopytywali czy się uczę i niepotrzebnie mnie stresowali (38%)
    • moja matura to najłatwiejszy sprawdzian, jaki miałem w życiu (33%)
    • nie zdawałem matury (16%)
    • to był horror, zadania były trudne i nieadekwatne do tego, co robiliśmy na lekcjach (14%)