Kolorowe, migające iluminacje mogą być tańsze niż jednostajne Kolorowe, migające iluminacje mogą być tańsze niż jednostajne

Kolorowe, migające iluminacje mogą być tańsze niż jednostajne (© Michał Pawlik)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Podczas Bożego Narodzenia sięgamy po dwa rodzaje świątecznych lampek: używane wewnątrz pomieszczeń lub takie, które dzięki specjalnej izolacji wytrzymają warunki atmosferyczne i służą do zdobienia np. elewacji. Drugi typ spełni swoje zadanie zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz naszego domu, nie próbujmy jednak rozwieszać na podwórku lampek pozbawionych osłony.

Przez większość roku ozdoby leżą zapakowane w kartonach, dlatego, kiedy w grudniu stają się znowu potrzebne, może pojawić się kilka problemów. Zdarza się, że uszkodzone są kable, np. przegryzie je mysz. W części przypadków jesteśmy w stanie dokonać naprawy, wszystko zależy od liczby żył wewnątrz przewodu.

Oczywiście lampki, jeżeli będziemy przy nich pracować, muszą być odłączone od prądu. W przypadku, w którym żył jest dużo i dodatkowo są w takim samym kolorze, pozostaje nam, metodą prób i błędów, dopasowanie prawidłowej kombinacji (po każdej zmianie podłączamy lampki do prądu i sprawdzamy, czy działają).

Jeżeli przewody mają różne kolory, sytuacja jest prostsza; zgodnie z barwami wkręcamy je w kość, a następnie całość obwijamy taśmą izolacyjną, według zasady: zaczynamy przy żyle, następnie okręcamy kość, a na końcu drugą część żyły. Pamiętajmy, że przed łączeniem musimy odciąć około 2 centymetrów izolacji z każdej części przewodu.

Odradzam jakiekolwiek naprawy lampek o zmiennej częstotliwości wyświetlania albo kolorach. Te układy są bardzo skomplikowane i ich naprawa jest bardzo trudna. Musimy niestety pomyśleć o zakupie nowego zestawu.

Prawdziwą zmorą w przypadku naprawy lampek świątecznych są przepalone żarówki. Jeden popsuty element, w przypadku połączenia szeregowego, sprawi, że nie będzie świecił cały łańcuch. Ustalanie, która żarówka jest wadliwa, zajmie nam dużo czasu, musimy po kolei sprawdzić wszystkie. Sytuację komplikuje także fakt, że uszkodzona może być więcej niż jedna. W męczących poszukiwaniach pomóc nam mogą dwa urządzenia.

Każdą żarówkę przykładamy do multimetra. W zależności od wybranego przez nas trybu (pomiar oporności albo tzw. brzęczyk), to, że część jest sprawna, zakomunikuje nam wartość wyświetlona na ekranie albo sygnał dźwiękowy. Urządzenie nie jest drogie, kupimy je w marketach budowlanych albo w sklepach ze sprzętem elektrycznym.

Jeszcze prostszym rozwiązaniem jest wykorzystanie płaskiej bateryjki. Połączona z nią sprawna żarówka zacznie oczywiście świecić. Musimy jednak sprawdzić, czy napięcie żarówki i baterii jest jednakowe. W innym przypadku nawet sprawny element może nie zaświecić.

Radził Ireneusz Kurzyński z firmy Concept (ul. Kwiska 5/7, Wrocław)

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!