(© fot. Maciej Malachowski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Nie u wszystkich w wigilijny wieczór zjesz karpia. W katedrze w Cusco w Andach wisi obraz z Ostatnią Wieczerzą, na którym Chrystus i apostołowie spożywają pieczoną świnkę morską. Ten andyjski przysmak je się w Peru, Boliwii i Ekwadorze do tej pory.

Cuy, czyli andyjska świnka morska jest większa od maskotki trzymanej w domach. Trudno ją zabić. W niektórych gospodarstwach w Andach można spotkać psy, wytresowane w zagryzaniu cuy.

Najlepsza do uboju jest świnka w wieku od sześciu do dziewięciu miesięcy. Starsze są trochę za twarde. Na prowincji za ważące kilogram zwierzątko trzeba zapłacić równowartość około ośmiu złotych. W stolicach jest drożej. W marketach w La Paz, Limie i Quito kilogram cuy kosztuje w przeliczeniu około 20-30 zł. Ceny w restauracjach zaczynają się od 15 zł. Serwuje się ją z głową, łapkami i podrobami.

Świnkę morską można przyrządzić w domu. Dla zainteresowanych podaję przepis: martwą świnkę wrzucić na chwilę do wrzątku, a po wyciągnięciu oskubać z sierści. Następnie rozciąć brzuch na całej długości, natrzeć mięso czosnkiem, solą i pieprzem, po czym wrzucić na gorący olej. Smażyć z obu stron. Podawać z kukurydzą, sałatą, ryżem lub ziemniakami. Smacznego!

Wyobrażacie sobie, że zamiast Karpia jecie świnkę morską? Co sadzicie o przyrządzaniu tego zwierzątka zamiast ryby? Odważylibyście się spróbować? Podyskutujcie

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!